Kurs Sikory :: kursy maturalne :: Przystań psychologiczna :: Po co uczyć się...w grupie?
Po co uczyć się...w grupie?
Grupa to taki wdzięczny twór obrazujący wiele prawideł, zjawisk i mądrości. Arytmetycznie rzecz biorąc, dwa to więcej niż jeden, a więc co dwie głowy to nie jedna. W biologii trudno to sobie wyobrazić, jako że na ogół organizmy zwierzęce posiadają jedną głowę, co najwyżej głowotułów. Pomimo tego z dużym pożytkiem dla siebie gromadzą się w stada, kolonie, ławice i rodziny. „Grupują się” również pierwiastki (chemia), galaktyki (astronomia), a nawet krew ma swoje grupy (medycyna). Z kolei o prawach fizycznych (i nie tylko) świadczy fakt, że ciężar staje się lżejszy, jeśli się go nie dźwiga samemu. A jakie korzyści może przynieść grupa w procesie uczenia się? Czy warto uczyć się i pracować w grupie? Spójrzmy na zalety i wyzwania takiego przedsięwzięcia, bowiem w grupie jest raźniej, weselej, łatwiej i...trudniej jednocześnie.
Nie wszyscy mają po cztery jabłka
Ksiądz Twardowski pisał:
Można tutaj dopisać: gdyby wszyscy posiadali taką samą wiedzę, gdyby wszyscy zbierali podobne doświadczenia, gdyby wszyscy umieli to samo i tyle samo… wtedy nie byłoby sensu uczyć się razem i… od siebie nawzajem. Jesteśmy różni i ową różnorodność wnosimy w każdą grupę, w której funkcjonujemy. Jeśli jest to grupa pracująca nad pewnym zadaniem (klasa, grupa Kursu Sikory, nieformalne stowarzyszenie znajomych, powołane do nauki przed maturą), efekty mogą przewyższyć działanie w pojedynkę. Wzrastają szanse na uzyskanie oryginalnych pomysłów, nietuzinkowych projektów, wielostronnych rozwiązań tam, gdzie wydaje się, że nie ma innych możliwości. Dotyczy to zarówno problemów otwartych (np. stworzenie planu maturalnej prezentacji z języka polskiego), jak i zamkniętych (zadania z matematyki, fizyki, itp.). Ponadto, gdy dzielimy się z innymi swoimi pomysłami i przemyśleniami na dany temat, sami zaczynamy je lepiej rozumieć, wzbogacać, ulepszać, a co więcej… zaczynają się nam one podobać. Jest to tzw. efekt publiczności: tłumacząc innym swoją drogę myślenia, tłumaczymy ją także sobie. Jednocześnie istnieje możliwość uzyskania informacji zwrotnych od słuchaczy (opinii, wskazówek, porad), czego nie da się wycisnąć z taśmy magnetofonowej, gdyby chcieć się nagrywać, z lustra, gdyby do niego gadać, ani z misia – przytulanki, gdyby się mu zwierzać. A że wspólne „obgadywanie” problemu, tworzenie rozwiązań i podejmowanie działań bywa bardzo wciągające, grupa może działać aktywująco, motywująco i mobilizująco – słowem, sami siebie nawzajem nakręcamy. W psychologii zwie się to fachowo inaktywacją uczestnictwa. Jeśli więc uczestnicy grupy mają błyszczące oczy, wypieki jak buraki i wydają entuzjastyczne okrzyki, prawdopodobnie właśnie się inaktywowali i ich twórcza praca wre na całego.
ale wiele rzeczy ma dwie strony
Jak medale i księżyce, tak i sytuacje grupowe mają swoje drugie – tj. trudne – strony. Są to pewne wyzwania dla uczestników grupy, które mogą stanąć na przeszkodzie efektom wspólnej pracy, ale także scalić grupę w celu ich przezwyciężenia. Niekorzystnie działa zazwyczaj to, czego jest w nadmiarze: rywalizacja, lęk przed oceną innych, dominacja tzw. „mądrali” czy przywiązanie do własnych pomysłów (sztywność myślenia). Każdy z tych czynników w niewielkim natężeniu sprzyja pracy grupowej, tak jak szczypta przypraw, nawet tych ostrych, sprzyja kulinarnym smakom i aromatom. Umiarkowana rywalizacja wyzwala pokłady energii, lęk przed oceną, jeśli nie paraliżuje, zwiększa wysiłek wkładany w autoprezentację, obecność tych mądrzejszych podciąga całą grupę, indywidualność pomysłów pomaga bronić swojego zdania i sposobu patrzenia na dany problem. Jeśli w grupie nie znajdą się indywidualiści, grozi jej równie destrukcyjny syndrom ogłupienia grupowego, polegający na ujednoliceniu kierunków i strategii myślenia. Jest to zamach na twórczość i oryginalność grupy. Stada baranów cierpią na podobny syndrom, aczkolwiek niekoniecznie w sferze intelektualnej.
W ostateczności uczestnicy grupy mogą mieć jak najlepsze chęci, a jednak nie móc się dogadać i powiedzieć, o co im chodzi. Dzieje się tak na skutek (uwaga! mowa psychologiczna!) „ujemnej interferencji wytwarzania, przekazu i odbioru informacji”, czyli po prostu błędów w komunikacji. Sztuka porozumiewania się polega nie tylko na umiejętności wyrażania swoich myśli, ale i na umiejętności słuchania innych oraz gotowości do wspólnego uzgadniania znaczeń. W przeciwnym razie powstaje nam wieża Babel albo z życia wzięta kontynuacja Rejsu donikąd.
Dwa plus dwa może być pięć
Zadbanie o dobrą komunikację w grupie należy do każdego jej uczestnika, ale przede wszystkim do lidera grupy: nauczyciela, wykładowcy, trenera, prowadzącego czy też osoby spontanicznie przyjmującej taką rolę. Jako ktoś, kto czuwa nad pracą całej grupy, ale i nad relacjami w jej obrębie, jest on odpowiedzialny za tworzenie atmosfery współpracy, a nie rywalizacji, integrowanie działań, wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa, niwelowanie lęku przed oceną, powstrzymywanie niewłaściwej krytyki pod adresem innych i siebie. Od strony merytorycznej i organizacyjnej odpowiada także za przebieg i efekty pracy. Grupa spójna i zintegrowana jest zdolna do podejmowania kroków, które są skuteczniejsze niż razem wzięte działania poszczególnych osób. Dla takiej grupy nic nie jest niemożliwe w sensie twórczości mentalnej: przenoszenie gór, łapanie motyką słońca, zrywanie gwiazdek z nieba i obliczanie nowego wyniku dla „dwa plus dwa”. Jest to tzw. stan synergii, trochę podobny do tego, w jakim działają kibice piłkarscy na stadionie – w kupie zawsze są skuteczniejsi, bywa jednak, że mało konstruktywnie.
Skąd się biorą bobry, myszy i lwy?
Różnorodność każdej grupy oznacza także różne role, jakie pełnią poszczególni uczestnicy. Jesteśmy skłonni do szukania swojego miejsca wśród innych ludzi, zgodnego z naszymi cechami osobowościowymi, preferencjami, potrzebami. Niektórzy badacze nazywają to stylem funkcjonowania w grupie, który przejawia się poprzez konkretne zachowania. Można przyjąć, że stylów jest tyle, ile ludzi, ale psycholodzy badający procesy grupowe opowiadają się za istnieniem kilku wielce charakterystycznych. Ciekawe wyniki w tym zakresie prezentują badania sprzed kilku lat, przeprowadzone wśród uczniów klas maturalnych warszawskich liceów ogólnokształcących. W małych grupkach dyskutowali oni nad… nową maturą, co było filmowane, a następnie analizowane pod kątem zachowań grupowych. Na tej podstawie między innymi wyróżniono trzy style funkcjonowania:
- „myszy” – podporządkowują się wskazaniom innym, nie mają wpływu na dyskusję, nie biorą udziału w integrowaniu grupy ani w końcowych ustaleniach, nie są dominujące, ale raczej uległe;
- „bobry” – mają stosunkowo duży wpływ na dyskusję i udział w działaniach grupy, są jednak uległe, starają się integrować pracę grupy, dbając o głos dla każdego i nie faworyzując poszczególnych osób;
- „lwy” – mają znaczny wpływ na dyskusję, jej przebieg i końcowe ustalenia, są silnie dominujące, indywidualizują niektórych uczestników, a nie traktują grupy jako grupy.
Odpowiedź na pytanie, kim najlepiej być: myszą, bobrem czy lwem, nie jest taka prosta. Zależy to przede wszystkim od celu, jaki mysz, bóbr lub lew chce osiągnąć poprzez uczestnictwo w grupie. Ponadto nawet bobry, które wydają się być najbardziej dojrzałe i wyważone, ponoszą koszty za swoje progrupowe nastawienie. Z tych samych badań wynika, że są one chętnie wybierane do wspólnej pracy, ale nie do wspólnej zabawy, gdzie wszyscy wolą… lwy. Myszy bywają najbardziej poszkodowane socjometrycznie, ponieważ są najrzadziej wybierane jako partnerzy do dalszej pracy lub zabawy. Wobec tego szanse na zajęcie pozycji lidera mają lwy i bobry, które potrafią przeforsować swoje stanowisko i zyskać poparcie dla swoich pomysłów. Myszy natomiast czerpią korzyści z pracy grupy bez własnego w niej udziału – czy celowo, czy mimochodem, pozostaje mysią tajemnicą.
Świadomość własnej roli, jaką się pełni w grupie, jest istotna nie tylko z punktu widzenia wspólnej nauki, ale i przyszłej pracy zawodowej. Praca zespołowa nad konkretnymi projektami i zadaniami jest powszechną praktyką, a umiejętności komunikacji interpersonalnej i współdziałania w grupie oraz umiejętności przywódcze i organizacyjne należą do wysoko cenionych przez pracodawców. Nic tak nie ćwiczy owych umiejętności, jak wspólne zmaganie się w obliczu konkretnych wyzwań – może to być zarówno zdobywanie górskich szczytów, jak i imprezowanie do białego rana (a potem solidarne sprzątanie), ale przede wszystkim sytuacje wymagające rozwiązywania problemów. A nic bardziej ich nie mnoży, jak przygotowywanie się do każdego ważnego egzaminu. W grupie może być więc nie tylko raźniej, ale i owocniej, bo jeden plus jeden bywa czasami o wiele więcej niż dwa.
Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Access denied for user 'jsikora11'@'localhost' (using password: YES) in D:\WebSites\kurssikory\sysgate\comment.php on line 39
Brak połšczenia z serwerem mysql. Błšd: Access denied for user 'jsikora11'@'localhost' (using password: YES)
