Kurs Sikory :: kursy maturalne :: Przystań psychologiczna :: Jak się uczyć geografii?
Jak się uczyć ... geografii? Recepta jest prosta jak oś Ziemi: Szybko-Konkretnie-Umiejętnie-Terminowo-Ekspresowo-CZęsto-Niezmordowanie-Imponująco-Efektywnie. W skrócie: S-K-U-T-E-CZ-N-I-E. Przyroda od wieków skutecznie radzi sobie z większymi wyzwaniami: ruchami tektonicznymi, erozją skał, wypiętrzaniem masywów górskich, zlodowaceniami, wybuchami wulkanów, trzęsieniami ziemi, powodziami. Jakże więc uczeń, który cząstką przyrody jest z racji swej przynależności gatunkowej do homo sapiens, miałby nie nauczyć się skutecznie geografii?
Zanim przytoczymy rady i wskazówki, jak tego dokonać, należy wyjaśnić sobie, co to znaczy „uczyć się skutecznie”. Dla każdego bowiem inny może być pożądany skutek nauki geografii. I tak na przykład uczyć się skutecznie tylko dla świadectwa to umieć skutecznie ściągnąć na wszystkich sprawdzianach w roku. Uczyć się skutecznie tylko na maturę to zdążyć zakuć do maja, a potem skutecznie przewietrzyć głowę z obciążającej wiedzy. Uczyć się skutecznie na maturę i studia to już wyższa poprzeczka, gdyż wiedza geograficzna musi utrzymać się w pamięci dłużej niż efemeryczna rzeka na pustyni. I tutaj najbardziej warto zainwestować w swoje umiejętności efektywnej nauki. Tutaj jest właściwy czas i miejsce na gospodarowanie zasobami pamięciowymi tak, aby gleba szarych komórek nie leżała odłogiem i nie pustynniała.
Po pierwsze: restrukturyzacja.
Matura czy jakikolwiek inny obszerny egzamin z geografii wymagają zwiększonego budżetu czasu i wysiłku umysłowego. Jeśli zawodzą przy tym systemy nauki krótkoterminowej (np. dobrze znane: „na ostatnią chwilę” lub „jakoś to będzie”), pora na… restrukturyzację. Warto sięgnąć po metody planowania na tzw. dłuższą metę, których opis znajdziesz na stronie: psychologia.warszawa.pl.
Należy przy tym pamiętać o własnych możliwościach i ograniczeniach prognozowania przyszłości. Trudno jest zaplanować naukę na kolejne pięć lat, całkiem realne natomiast może być zaplanowanie jej na tydzień lub miesiąc. Oczywiście, różnimy się między sobą dalekosiężnością planowania: niektórym horyzont czasowy kończy się na dniu dzisiejszym, inni z zapałem planują, co będą robić za lat trzydzieści. Jako przykład może tu posłużyć precedensowa sprawa na szczeblu międzynarodowym: kiedy skrupulatni Japończycy zaproponowali Amerykanom plan gospodarowania i ochrony środowiska w Parku Narodowym Yellowstone na kolejne 150 lat, ci ostatni złapali się za głowę. Wniosek: złotą zasadą jest umiar i nie popadanie w skrajności, nawet przy realizacji najbardziej szczytnych celów.
Należy przy tym pamiętać o własnych możliwościach i ograniczeniach prognozowania przyszłości. Trudno jest zaplanować naukę na kolejne pięć lat, całkiem realne natomiast może być zaplanowanie jej na tydzień lub miesiąc. Oczywiście, różnimy się między sobą dalekosiężnością planowania: niektórym horyzont czasowy kończy się na dniu dzisiejszym, inni z zapałem planują, co będą robić za lat trzydzieści. Jako przykład może tu posłużyć precedensowa sprawa na szczeblu międzynarodowym: kiedy skrupulatni Japończycy zaproponowali Amerykanom plan gospodarowania i ochrony środowiska w Parku Narodowym Yellowstone na kolejne 150 lat, ci ostatni złapali się za głowę. Wniosek: złotą zasadą jest umiar i nie popadanie w skrajności, nawet przy realizacji najbardziej szczytnych celów.
Po drugie: rewaloryzacja.
Uczeń przyzwyczajony jest do wchłaniania wiedzy w postaci materiału werbalnego: do wkuwania nazw, pojęć i definicji, do czytania książek, opracowań, bryk i notatek, do pisania sprawdzianów, kartkówek i testów. Tymczasem nasza pamięć funkcjonuje o wiele lepiej, jeśli dostarczamy jej informacji nie tylko za pośrednictwem litery, ale i…obrazu. Nauka geografii stwarza świetną okazję do wykorzystywania tych alternatywnych ścieżek kodowania wiedzy. Sięganie po mapy, wykresy, zdjęcia, rysunki, schematy to nie tylko zadośćuczynienie wymaganiom maturalnym lub egzaminacyjnym, to także balsam dla umysłu, który tym skuteczniej pracuje, im większą różnorodność materiału mu podsuwasz. Aby więc Twoja nauka geografii szła jak z płatka, przywróć wartość… kodowi obrazowemu Twojej pamięci. Na mapach konturowych zaznaczaj miejsca geograficzne, zjawiska geologiczne i klimatyczne, prądy morskie, ośrodki przemysłowe, itp. Możesz nadawać im przy tym autorskie obrazkowe symbole. Opisuj klimatogramy za pomocą własnego szyfru rysunków, oznaczających np. rodzaje klimatu. W tabelach demograficznych dorysowuj ludziki oznaczające określoną liczbę. Dbaj o rewaloryzację obrazu, kiedy przeważa słowo i odwrotnie: o rewaloryzację słowa, kiedy przeważa obraz, a to wszystko po to, by zwiększyć „przychody” wiedzy do Twojego umysłu.
Po trzecie: modernizacja.
Jakąkolwiek wiedzę geograficzną już posiadasz, wymaga ona od czasu do czasu odświeżania i odkurzania. Łatwiej jest jednorazowo coś wykuć niż potem odszukać potrzebne informacje w pamięci, która przypomina dawno nie sprzątany magazyn. Najczęstszy problem nie polega na tym, że czegoś nie zapamiętaliśmy, ale na tym, że nie możemy sobie tego przypomnieć. Dlatego modernizuj swoją wiedzę za pomocą różnych nowych, zabawnych, ciekawych wskazówek, które na zasadzie skojarzeń pomogą Ci na zawołanie wydobyć potrzebne treści. Jeśli nazwy i pojęcia geograficzne sprawiają Ci duże trudności, spróbuj wymyślić lub narysować, z czym Ci się kojarzą. Przykładowo wybrzeże dalmatyńskie, charakterystyczne dla Chorwacji, można skojarzyć z dalmatyńczykami skaczącymi po podłużnych wysepkach, przylegających do linii brzegowej.
Po czwarte: integracja.
Bywają słowa, które nijak nie chcą się dać narysować, skojarzyć lub nawet wyobrazić. I co wtedy? Jak powiązać ze sobą dziwaczne nazwy, trudne pojęcia i złożone klasyfikacje? Jak sprawić, aby bazalt kojarzył się ze skałami magmowymi, a skaleń z minerałami? Jak zintegrować w umyśle pojęcia aglomeracji i konurbacji z ich cechami i przykładami? Nie ma rady: czasem trzeba coś wkuć na pamięć. Ratunku można szukać w licznych technikach pamięciowych, zwanych mnemotechnikami. Oto przykłady kilku z nich:
- Metoda miejsca.
Znana już w starożytności, a więc z wielowiekową tradycją. Ułatwia zapamiętywanie długich list najbardziej trudnych nazw, np. warstw geologicznych, jezior w Ameryce Północnej, stolic państw byłego ZSRR, surowce mineralne, itp. Te ostatnie posłużą jako przykład: „bierzesz” zestaw ropy naftowej, boksytów, gazu ziemnego, rud miedzi i rud żelaza wraz z odpowiadającymi im miejscom wydobycia, a następnie rozlokowujesz poszczególne nazwy po… swoim pokoju (mieszkaniu). Gaz ziemny „kładziesz” koło kaloryfera razem z Półwyspem Jamał, północną Afryką i północnym Kaukazem. Ropę naftową wraz z Zatoką Gwinejską, Meksykańską i Indonezją umieszczasz obok lampki nocnej (zakładam, że nie naftowej, ale zawsze to jakieś skojarzenie). Rudy żelaza możesz „położyć” na żelaznym świeczniku, ewentualnie okolicach żelazka, a razem z nimi Ukrainę, Rosję i Brazylię. Rudy miedzi umieść nieopodal czegoś o kolorze miedzianym wraz z Chile, Peru i Polską. Boksyty, mające czerwoną lub brunatną barwę, również można skojarzyć z czymś o podobnym kolorze, ale także z workiem treningowym (do boksowania), a w ostateczności z pudełkiem (ang. box). Do boksytów należy dołączyć Gwineę, Gujanę i Australię. Po takim rozmieszczeniu spróbuj odpamiętywać kolejne nazwy, przechadzając się w myślach lub naprawdę po pokoju. - Skojarzenia.
Przydatne przy nauce danych liczbowych, skomplikowanych nazw i pojęć. Liczby możesz kojarzyć z czymś, co już znasz na pamięć: ważnymi dla Ciebie datami, numerami telefonów, numerem Gadu-Gadu, itp. Do skojarzeń sięgają także zapiski obrazkowe: Albania ze swoją stolicą Tiraną to bańka mydlana za firanką, a Azerbejdżan to napis na baku samochodowym (stolica: Baku). Ważne, żeby powtarzać przy tym te prawdziwe nazwy, inaczej może przydarzyć się wpadka, kiedy jako stolicę Albanii podasz Firanę. - Akronimy i akrostychy.
Metoda idealna dla chwili relaksu i poprawienia humoru, a także dla sankcjonowania dłuższych przerw w intensywnym wkuwaniu. Polega ona na tworzeniu zdań z liter danej nazwy lub z pierwszych liter danego ciągu wyrazów. Akrostychem będzie w tym przypadku zdanie utworzone na potrzebę zapamiętania Limy, stolicy Peru: Leniwego Ignacego Moskity Atakowały. Przykładowy akronim może brzmieć: Kos de Karp (szlachetnie urodzony kos wywodzący się z karpi :)) jako nazwa utworzona z pierwszych liter i sylab wziętych z kolejnych okresów paleozoiku: kambr, ordowik, sylur, dewon, karbon, perm.
Po piąte: globalizacja.
Wymagania, przed jakimi stajesz oko w oko na maturze czy egzaminie, obejmują nie tyle szczegółową wiedzę encyklopedyczną, co globalne jej zintegrowanie, coś w rodzaju „metawiedzy”, polegającej na tym, że nie tylko wiesz, ale i wiesz, co zrobić z tym, co wiesz. Innymi słowami: wiedza geograficzna ceniona jest wysoko, ale wtedy, gdy potrafisz robić z niej użytek. Nic tak nie sprawdza tego ostatniego, jak zadania polegające na rozwiązywanie problemów. Nie wystarczy zatem znać na pamięć wszystkie parki narodowe w Polsce, przydało by się umieć zaprojektować działania na rzecz ochrony środowiska w tych miejscach w celu ograniczenia negatywnego wpływu masowej turystyki. Nie sztuka wiedzieć, gdzie leży Amazonia, kiedy trzeba wymienić przyczyny i skutki nadmiernej eksploatacji lasów w tym regionie. Wreszcie mało się przyda wkuwanie tabel z danymi demograficznymi, jeśli zabraknie umiejętności wyciągania i formułowania wniosków na temat zmian liczby ludności na świecie.
Jak zdobywać takie globalne umiejętności? Trudno zrobić z nich ściągi, spisać od kumpla z ławki, przyswoić wraz z lekturą streszczeń i mini-encyklopedii w pigułce. Bolesna może to jest prawda tkwiąca w starym porzekadle, ale tylko ćwiczenie czyni mistrza. Twórczości nie da się nauczyć, za to można się w niej wprawiać. Aby więc podejść do sprawy globalnie, warto zainwestować swój czas i wysiłek w rozwiązywanie przykładowych problemów i zadań z zakresu geografii. Można to praktykować w domowym zaciszu, ale i w większym gronie na Kursie Sikory, gdzie wspólnie z innymi zmierzysz się z tajfunami, powodziami i wybuchami twórczego myślenia – z pożytkiem i bez znamienia kataklizmu przedegzaminacyjnego.
Jak zdobywać takie globalne umiejętności? Trudno zrobić z nich ściągi, spisać od kumpla z ławki, przyswoić wraz z lekturą streszczeń i mini-encyklopedii w pigułce. Bolesna może to jest prawda tkwiąca w starym porzekadle, ale tylko ćwiczenie czyni mistrza. Twórczości nie da się nauczyć, za to można się w niej wprawiać. Aby więc podejść do sprawy globalnie, warto zainwestować swój czas i wysiłek w rozwiązywanie przykładowych problemów i zadań z zakresu geografii. Można to praktykować w domowym zaciszu, ale i w większym gronie na Kursie Sikory, gdzie wspólnie z innymi zmierzysz się z tajfunami, powodziami i wybuchami twórczego myślenia – z pożytkiem i bez znamienia kataklizmu przedegzaminacyjnego.
Ola Lemańska
Literatura:
Ida Kurcz (1995) Pamięć, uczenie się, język. Warszawa: PWN.
Tomasz Maruszewski (2001) Psychologia poznania. Gdańsk: GWP
Tomasz Maruszewski (2000) Pamięć jako podstawowy mechanizm przechowywania doświadczenia. W: Strelau, J. (red.) Psychologia ogólna. Tom 2. Gdańsk:GWP.
John R. Anderson (1998) Uczenie się i pamięć. Integracja zagadnień. Warszawa: WSziP.
Tomasz Maruszewski (2001) Psychologia poznania. Gdańsk: GWP
Tomasz Maruszewski (2000) Pamięć jako podstawowy mechanizm przechowywania doświadczenia. W: Strelau, J. (red.) Psychologia ogólna. Tom 2. Gdańsk:GWP.
John R. Anderson (1998) Uczenie się i pamięć. Integracja zagadnień. Warszawa: WSziP.
