Przystań psychologiczna

Psychologia uczenia się, motywacji i wyborów życiowych

 
 

Kurs Sikory :: kursy maturalne :: Przystań psychologiczna :: Czego się uczyć? Kreatywności!


Czego się uczyć? Kreatywności!

Kreatywność to ulubione słowo przełożonych, pracodawców, doradców od kariery i speców od układania curriculum vitae. To niezbędne wyposażenie każdego potencjalnego pracownika, bez względu na wykonywany zawód i zajmowane stanowisko. Wreszcie to synonim sukcesu i powodzenia, bo przecież tylko kreatywni nie giną w dżungli konkurencji ani w przepaściach bezrobocia. Żeby jeszcze było wiadomo, skąd ową kreatywność wziąć czy da się ją z czymś zjeść, połknąć jak pastylkę, wszczepić sobie pod skórę, wytatuować na czole? Jak sprawić, by ten ważki punkt w CV miał pokrycie w rzeczywistości, to jest w nas samych?


Może to zabrzmieć smutno lub pocieszająco, ale wszyscy byliśmy niegdyś kreatywni aż do bólu. W mniej lub bardziej zamierzchłych czasach dzieciństwa zwykliśmy zamęczać rodziców pytaniami typu: dlaczego dzieci nie mają ogonów? dlaczego tata je, mimo że jest dorosły? dlaczego słońce świeci? Co więcej, potrafiliśmy wymyślić nowe zastosowanie śrubokrętu, szlafroka, płyty analogowej i nogi od stołu. W patyku widzieliśmy miecz, w zwalonym drzewie smoka, a w kontakcie świnkę. Robiliśmy naleśniki z liści, pierogi z błota i amunicję z budyniu. Słowem: kreatywność z nas kapała, doprowadzając dorosłych do granic cierpliwości.


Z biegiem czasu przywykliśmy do codzienności, nauczyliśmy się mówić tak jak trzeba  na czarne i białe, na kota i psa, na wczoraj i jutro, przestaliśmy pytać o wiadome rzeczy, czynności i zjawiska. Jakkolwiek dziecięce wynalazki mało by się przydały w dorosłości, twórcze podejście do problemów jest nieocenioną umiejętnością w każdej sferze życia. Zadania, przed jakimi stajemy na co dzień, cele, do których dążymy, oczekiwania, którym chcemy sprostać, nie są standardowym zestawem szkolnych ćwiczeń z podanym kluczem do ich rozwiązywania. Przeciwnie, wymagają przełamywania nawykowych sposobów myślenia i patrzenia na świat – wymagają po prostu twórczości.


  • Na maturze należy wykazać się umiejętnością korzystania i tworzenia informacji: argumentowania własnego stanowiska, interpretowania materiałów źródłowych, wykorzystywania pomocy multimedialnych, planowania, projektowania, przewidywania…
  • Podczas studiów nie wystarczy posiąść wiedzę, trzeba umieć ją zastosować w konkretnych sytuacjach. W trakcie stażu czy praktyki podręcznikowe wiadomości bledną w obliczu zadań, do których potrzeba twórczego myślenia, tak indywidualnego, jak i zespołowego.
  • A wreszcie, kiedy na rozmowie kwalifikacyjnej pada magiczne słowo „kreatywność”, wypada na nie kreatywnie zareagować.

Jak więc zabrać się do kreatywnego ćwiczenia kreatywności?



Twórcze rozwiązywanie problemów nie oznacza chaotyczności, kieruje się zatem swoistymi zasadami, wartymi przybliżenia:

1. Zasada różnorodności, czyli hulanki i swawole dla mózgu.

Można ją przedstawić za pomocą powiedzenia: im więcej, tym lepiej – w tym przypadku pomysłów, i to różnorodnych pomysłów. To rozpasanie mentalne za wszelką cenę może budzić wątpliwości u zwolenników oszczędnego myślenia i szybkich rozwiązań, pamiętajmy jednak, że szybko nie oznacza zawsze najlepiej. Bywa bowiem tak, że jakość z ilości się wywodzi.

2. Zasada odroczonego wartościowania, czyli wolność myśli.

Polega ona na powstrzymywaniu się przez jakiś czas od krytykowania jakichkolwiek pomysłów, co jest wielkim wysiłkiem intelektualnym. Nawyki myślenia, wpojone przez najbliższe otoczenie od maleńkości, dają się tu we znaki. Jesteśmy tak wychowani, że trudno nam nie oceniać w ogóle nawet przez kilka lub kilkanaście minut. Większość pomysłów natychmiastowo wzbudza określone emocje i skłania do wartościowania na „tak” lub „nie”. Konstruktywnie działa jednak ćwiczenie własnych skłonności do dokonywania myślowych „cięć”.



pp_czego_kreatywnosci_zas_irracjonal.gif3. Zasada racjonalnej irracjonalności, czyli niech żyją latające krowy.
Zgodnie z tą zasadą dopuszczamy do głosu wszystko, co dziwne, nielogiczne, nierealne, oderwane od rzeczywistości. Pozornie nie ma to większego sensu, jednak fantazjowanie nad najbardziej realnym problemem pomaga uzyskać dystans i wielostronność spojrzenia.

4. Zasada kompetentnej niekompetencji, czyli wartość niewiedzy.
Świadomość, że nie na wszystkim się znamy i nie wszystko wiemy, to pożyteczna cnota przy twórczym rozwiązywaniu problemów. Paradoks twórczego myślenia tkwi w tym, że to czasem z niekompetencji rodzą się najbardziej kompetentne propozycje. Eksperci często cierpią na tak zwane „klapki na oczach”, co przekłada się na sztywność myślenia, utarte nawyki intelektualne i przyzwyczajenia. Z kolei laicy przejawiają świeżość spojrzenia na dziedzinę kompletnie im nieznaną, co stanowi jednocześnie grząski grunt do podejmowania jakichkolwiek działań. Dopiero połączenie świeżego spojrzenia laika z doświadczeniem eksperta przynosi owoce w pracy nad problemem.

 

5. Zasada ludyczności, czyli co ma zrywanie boków do myślenia.

Twórcze myślenie dobrze jest wspomagać dobrą zabawą, która sprzyja produktywności myślenia, usuwa emocjonalne blokady, podnosi aktywność i zwiększa motywację do pracy. Pozytywny nastrój wpływa także na korzystanie z zasobów pamięci, wiedzy, umiejętności, doświadczeń.

6. Zasada aktualności, czyli nic nie spada z księżyca.

Wynika z niej koncentracja na teraźniejszości, zaangażowanie się w „tu i teraz”. Pomaga ona w przyjmowaniu i rozumieniu pomysłów, skojarzeń, metafor bez odrywania ich od kontekstu, w którym powstają, zwłaszcza jeśli są one niezgodne z wiedzą ogólną, zaprzeczające pewnym oczywistym faktom, słowem: "od czapy".



Oprócz stosowania się do ogólnych zasad dla twórczego rozwiązywanie problemów przydatne jest zaznajomienie się z niektórymi strategiami (technikami) twórczego myślenia. Są one tak naprawdę dane „w naturze” jako sposoby radzenia sobie z różnymi zadaniami – można je samemu odkrywać, udoskonalać, rozwijać. Poniższe przykłady nie wyczerpują możliwości tworzenia innych technik:

I. Strategia wyniku idealnego: powrót do przyszłości.

W tym wypadku stajemy się Dyziami Marzycielami i wyobrażamy sobie stan idealny po rozwiązaniu problemu. Postępujemy więc jak niepoprawni idealiści z tym, że od fantazji „cofamy się” aż do aktualnej sytuacji, próbując odtworzyć ścieżkę postępowania niejako wstecz, na odwrót i na przekór zasadzie „byle do przodu”.

II. Strategia zarodka: nie od razu Kraków zbudowano.

Ważne jest, aby zaistniał pomysł. Wymyślamy cokolwiek bez względu na przydatność i precyzyjność tego pomysłu, a następnie systematycznie dopieszczamy, dmuchamy i chuchamy na taki „zarodek”, rozwijając go i udoskonalając. Strategia ta zdaje egzamin w momentach szczególnego wyjałowienia i „zapaści” twórczej, kiedy nic a nic nie przychodzi do głowy i zniechęcenie coraz większe ogrania.

III. Strategia nadmiaru: nic w przyrodzie nie ginie.

To popularna burza mózgów, polegająca na wytworzeniu jak największej ilości pomysłów, z których następnie drogą eliminacji wybieramy najlepsze w naszej ocenie rozwiązanie. Niektóre pomysły mogą posłużyć jako „półprodukt” końcowego rozwiązania, warto więc przy ich generowaniu zachowywać zasadę różnorodności.

IV. Strategia twórczego oddalenia: łosie w kosmosie.

Jest to jak wyprawa w kosmos: odrywamy się od wyjściowego problemu, ignorujemy jego realia i pozwalamy sobie na bujanie w obłokach (lub adekwatnie: bujanie w przestrzeni kosmicznej). Mile widziane są tu spekulacje, metafory, analogie, odległe skojarzenia. Po powrocie do rzeczywistości staramy się twórczo wykorzystać owoce takiej mentalnej „wycieczki” do rozwiązania na chwilę opuszczonego problemu.



Kiedy wiemy, co to jest kreatywność i jak ją można ćwiczyć, pora zabrać się do roboty. Materiału ćwiczeniowego nie trzeba daleko szukać, wszak na brak codziennych problemów mało kto się uskarża, a nawet jeśli ich nie widać, to zawsze można je sobie znaleźć. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i… zapytać samego siebie: dlaczego? Dlaczego ludzie chodzą do pracy? Dlaczego istnieje szkoła? Dlaczego w święta jada się inaczej? Dlaczego wakacje nie trwają dziesięć miesięcy? Można podjąć trening dla bardziej zaawansowanych i zastanowić się, co innego można zrobić z przedmiotami codziennego użytku: gumką do ołówka, kapslem, puszką konserw, pianinem, autobusem, słupem wysokiego napięcia lub innym ciekawym obiektem? W razie trudności warto zasięgnąć rady u dzieci. Godne twórczego myślenia są także frapujące kwestie typu „co by było gdyby”: co by było, gdyby powierzyć edukację dzieci rodzicom, spać w dzień, a pracować nocami, hodować krowy w parkach miejskich, zabronić jazdy samochodami po siódmej rano, pić kawę z cytryną? W ostateczności można zająć się przecież rozwiązywaniem realnych problemów: jak się przygotować do matury, żeby ją bezboleśnie zdać? Jak dostać się na wymarzony kierunek studiów, na który mało kto się dostaje? Jak zostać stypendystą roku, stażystą na Borneo, hodowcą świstaków, poławiaczem pereł, himalaistą, profesorem, bacą, ambasadorem? Rzeczywistość może okazać się bardziej interesująca i zachęcająca do kreatywności, niż nam się wydaje, prawdziwy problem tkwi zazwyczaj w naszych szablonowych sposobach myślenia. Nie odkryła tego bynajmniej psychologia twórczości. Pewien pan o wdzięcznym imieniu Sanchoniathon, fenicki dziejopisarz, urodzony zaledwie ok. 1250 roku przed Chrystusem, doszedł do twórczego odkrycia, które w swej wymowie podobne jest naszym rozważaniom:

"Od najwcześniejszej młodości przyzwyczajeni jesteśmy do tego, by słuchać zafałszowanych wieści, a nasz umysł od stuleci tak bardzo przesiąknięty jest uprzedzeniami, że strzeże fantastycznych kłamstw niby skarbu, tak iż w końcu prawda zaczyna się wydawać niewiarygodna, a fałsz prawdziwy."

Ola Lemańska
Ela Miodunka


Literatura godna polecenia:

Góralski, A. (1990) Być nowatorem. Poradnik twórczego myślenia. Warszawa: PWN.

Nęcka, E., Orzechowski, J., Słabosz, A., Szymura, B. (2005) Trening twórczości.

Gdańsk: GWP.